Protest
- Q, przepraszam - zaprotestowałem. - On powiedział "chyba", a "chyba" to tylko przypuszczenie, nie pewność. Nie przekonałeś mnie, Karolu. - Czy przekonałem, czy nie, wolę jakoś zabarykadować wejście. Jak tego, u licha, dokonać? Podeprzeć drągami nie mogę, bo otwierają się na zewnątrz. - Hm... - mruknąłem i podszedłem do uchylonych wrót. Znakomity pomysł zaświtał w mej głowie. - Masz drąg? - Pod ścianą leży ich kilka. - Daj mi. Przyniósł cztery, różnej grubości. Zamknąłem obie Kłody bramy. Nie przylegały ściśle do futryn, między szparami widniała pionowa szpara. Wepchnąłem w nią. Podobnie postąpiłem z drugą polową wejścia. - No - zaproponowałem - spróbuj. Karol pchnął wrota, ustąpiły tylko malutki kawałek. Moje kliny tkwiące między futrynami zdały egzamin. - Znakomicie! - pochwalił mnie Karol. - Najwyżej szczur się przeciśnie. Położyliśmy się na sianie. Było miękko, ciepło, zacisznie. Ani się spostrzegłem, jak zasnąłem. Obudził mnie łomot, ktoś walił pięścią w deski. Wyciągnąłem rękę i chwyciłem za ramię Karola.
adwokat warszawa Przez furtkę .